Muza Hitchcocka i żona księcia Monako Grace Kelly: co kryo się pod maską idealnej blondynki.

Amerykańska aktorka Grace Kelly budziła zazdrość u połowy populacji kobiet w Stanach Zjednoczonych - wygląd blondynki był po prostu idealny, a jej role filmowe zawsze miały powodzenie. Ale kiedy poślubiła księcia Monako, zaczęła budzić zazdrość połowa populacji kobiet w Europie - rola księżniczki stała się najlepszą i najbardziej spójną w jej repertuarze. Frank Sinatra powiedział o niej, że była prawdziwą księżniczką od urodzenia. Dlaczego Grace Kelly nie czuła się jednak szczęśliwa i jaki tragiczny los był jej ugotowany?

Grace Kelly nie była Kopciuszkiem - zanim została księżniczką udało się jej osiągnąć znaczący sukces za 5 lat kariery filmowej. Zdążyła zostać ulubienicą Alfreda Hitchcocka, który wyreżyserował aktorkę w trzech filmach, i tak mówił o niej: "Idealna kobieta tajemnicza blondynka, wyrafinowana, nordycki typ. Nigdy nie lubiłem kobiet, które bezwstydnie pokazują swoje wdzięki. Jej wyrafinowanie i zewnętrzne zimno wydaje mi się sexy. " Światową sławę przyniosła jej Oscarowa rola w "The Country Girl", jednym z najlepszych filmów roku 1954.

Z branży filmowej Grace Kelly zrezygnowała na samym szczycie kariery - w 1956 roku wyszła za mąż za księcia Monako Rainiera III, a przy nowym statusie praca jako aktorka była jej przeciwwskazana. Jej życie rodzinne z zewnątrz wydawało się idealne, jak jej twarz na srebrnym ekranie, ale w rzeczywistości Grace Kelly nigdy nie czuła się szczęśliwa.

Decyzja o małżeństwie była zbyt pochopna, para nie wiedziała zbyt wiele o sobie - i wkrótce po ślubie okazało się, że mają zupełnie inne interesy. Grace chciała kontynuować karierę, ale droga ta była zamknięta dla niej. Poza tym, mąż okazał się bardzo trudnym, despotycznym, zapalczywym i irytującym człowiekiem. Małżeństwo przyniósło jej frustrację i poczucie złotej klatki. Ona wciąż uśmiechała na zdjęciu, ale to kosztowało ją nie lada wysiłku.

Alfred Hitchcock proponował jej powrót do Ameryki i rolę w jego nowym thrillerze psychologicznym. Pokusa była wielka, tym bardziej, że w Monako Grace czuła się bardzo nieswojo - często chorowała z powodu niepasującego klimatu, nie mówiła po francusku, tęskniła. Mieszkańcy Monako darzyli nieufnością amerykankę. Później udało się jej zdobyć ich miłość, ale to jest jeszcze bardziej oddaliło ją od męża, bo ludzie udzielali jej więcej uwagi niż Rainier. Jednak Grace postanowiła zostać.

Nic dziwnego, że Hitchcock nazywał aktorkę "wulkanem pod śniegiem" - swoje prawdziwe uczucia starannie ukrywała przed całym światem. Grace bardzo bała się starości, ale był jej ugotowany inny los - w wiekue 53-lat zmarła w wypadku samochodowym.

Koty nie uznajְą praw logiki.... Czarno - biały świat fotografii....

Comments

Add Comments

Imię

Email

Comment